Mocz w piwie zostaje użyty dla zwiększenia intensywności koloru piwa…

0
1669
źródło canva.com

Statystyczny Kowalski wypija około 100 litrów piwa rocznie. Liczone są osoby wyłącznie pełnoletnie, obojga płci z odliczonym eksportem naszego rodzimego trunku na wszystkie znane człowiekowi kontynenty. Najwięksi producenci od wielu lat zastanawiają się jak przekonać konsumenta do swojego wyrobu konkurując smakiem, aromatem oraz kolorem.

Historia piwa zaczyna się już w starożytnych Egipcie. Budowniczowie piramid w czasie swej ciężkiem pracy wypijali hektolitry browaru uważonego ze sfermentowanych ziaren. Piwo, do początków XX wieku było zazwyczaj mętnym, gęstym płynem kalorycznością przypominającym porządny kawał czekolady. W zasadzie – piwo można nazwać robotniczym trunkiem hartującym stalowe mięśnie pracownika. Kiedy to się zmieniło?

Piwo zostało popsute już w połowie XX wieku gdy zaczęto je rozjaśniać i tworzyć w ilościach hurtowych wmawiając konsumentowi, że dodając spirytus, wielokrotnie filtrując kadzie oraz dodając konserwantów otrzymamy jeszcze lepszy napitek. Wszystkie w/w działania nie byłyby aż tak gorszące gdyby nie fakt problemów z kolorem. Jeden z koncertów otrzymał idealnie złocisty kolor po dodaniu do piwa… Krowiej uryny. Amoniak zawarty w moczu wchodzi w reakcje z drożdżami emanując po sfermentowaniu przepięknym, złocistym kolorem!

Poproszeni o komentarz w tej sprawie eksperci jednogłośnie twierdzą, że łatwo rozpoznać produkty z domieszką moczu. Wystarczy po wypiciu kilku (np. trzech) piw sprawdzić czy nasz własny mocz pachnie piwem. Jeżeli tak, oznacza to, że nerki nie podjęły się w pełni filtracji przyjętego płynu ponieważ uznały go za przetworzony przez nie produkt.

 

Wszystko co zostało powyżej, poniżej, z boku i każdej innej strony napisane na łamach strony www.theoniondaily.com to brednie, opowieści o trzech zbójach, nieprawda, a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny i jest mieszanką mojej empatii, ale także potrzeby popisania… kłamstw.