Japończycy stworzyli robota imitującego człowieka. Wyróżnia go nienawiść do ludzi.

0
572
źródło pixabay.com

Studio Maio Lid zamknęło swój flagowy projekt. Po siedmiu latach pracy stworzono człowieka-maszynę. Jest to pierwszy robot, aż tak imitujący człowieka. Potrafi się uczyć, zapamiętywać, a nawet próbować zrozumieć uczucia. Dodatkowo jest praktycznie niezniszczalny, dzięki użyciu niesamowicie trwałych kompozytów oraz ładowarek, które nigdy nie pozwolą na wyczerpanie baterii. Jedyny minus robota Bi-Lo-1 jest fakt, że dla żartu wgrano mu nienawiść do ludzi.

Robot Bi-Lo-1 przedstawia postać ponętnej kobiety. Aby sprawdzić jej możliwości adaptacyjne, konstruktorzy zadbali o to, aby ich robot posiadał wszystkie organy płciowe, menstruacje, mimikę czy potrzeby… takie jak spożywanie posiłków. Robot został (co najważniejsze) obdarzony wolną wolą.

Niewiele osób rozpoznać mogło w Bi-Lo-1 robota, który postanowił zbiec. Ślady urywają się w wynajmowanym przez Studio Maio Lid mieszkaniu, w którym Bi-Lo-1 żyła ze swym chłopakiem.

Zakrwawione i porozdzierane zwłoki mężczyzny świadczą o buncie maszyny. Z relacji świadków wynika, że przed morderstwem „Bi” – bo tak nazywali ją sąsiedzi – miała chodzić wściekła po podwórku i wykrzykiwać obelgi na swojego chłopca.

Studio Maio Lid prosi o spokój. Co prawda Bi-Lo-1 zna tajniki konspiracyjne, potrafi płynnie walczyć kilkoma systemami walk, zna postawy saperskie, budowy maszyn oraz umie kilkanaście języków obcych, ale na pewno nie stanowi zagrożenia.

To, że „Bi” nienawidzi ludzi i z każdym dniem to uczucie się w niej pogłębia, na pewno nie ma związku z wydarzeniami i śmiercią chłopaka. Postacie anime też bywają kapryśne. To, że w krańcowym etapie „Bi” chce zgładzić ludzkość na pewno da się jakoś wyjaśnić – twierdzi szef programistów japońskiego studia.

 

Wszystko co zostało powyżej, poniżej, z boku i każdej innej strony napisane na łamach strony www.theoniondaily.com to brednie, opowieści o trzech zbójach, nieprawda, a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny i jest mieszanką mojej empatii, ale także potrzeby popisania… kłamstw.