Łatwe czy nowoczesne? Ruchacze czy podrywacze? Jakie są różnice między Tinderem a Odlotami?

0
450
źródło pixabay.com / gotinder.com

Rynek się rewolucjonizuje. Coraz szybsze auta, szerokopasmowy internet, energia odnawialna, roboty, które zastępują człowieka są naturalnym efektem rozwoju ludzkości. Są jednak takie rzeczy, które nie zmieniły się od zarania dziejów.

Rzeczą niezmienną jest potrzeba dotarcia do pierścienia bijącego między nogami kobiety. One chcą aby ktoś tam dotarł, a mężczyźni chcą tam dotrzeć. W tym przypadku zmienił się tylko sposób dotarcia. Nad kwestią bezsensu monogamii ssaków nie ma sensu się pochylać.

Prawo przynależności, które wprowadzało zasady posiadania (żony, córki, kochanki etc.) przez stulecia było szowinistycznym tworem, który odbierał kobietom prawa głosu. Podejmowane decyzje należały do męża, ojca, chłopaka, czy innego szamana lub nestora rodu.

Te czasy, przynajmniej częściowo mamy już za sobą. Od kilku wieków prostytucja, hand joby, fetysze, zdrady i uprawianie przedmałżeńskiego seksu jest raczej normą. Oczywiście na jedne rzeczy jest przyzwolenie społeczne, na drugie po prostu nie.

Oczywiście zza wyjątku czarnodupia w którym żyła Europa za czasów średniowiecza i religijnego tabu.  Tabu, dla wybranych. Bo, jak mawiał pewien wieszcz – raz do roku to i księdzu wolno zrobić, to co inny cały rok robią.

Od kilku lat zaobserwować można wzrost zapotrzebowania na sensualność. Kluby ze striptizem, domy publiczne, zwane kolokwialnie burdelami, portale z filmami czy live roomami oraz rynek cichodajek.

Na kanwie tych ostatnich powstał portal odloty.pl, który „zrzesza” siostry-prostytutki, dając im możliwość wystawienia ogłoszenia płatnego, publicznego. Nie ma tu mowy o „ochronie”, za to jest świetnie rozpoznawalne miejsce reklamowe i wyszukiwarka, które pomogą znaleźć sobie wymarzoną kochankę (lub kochanka!). Zasięg obejmuje większość Polski miast.

Tinder, Happn i kilku innych aplikacji randkowych działają w dość podobny sposób. Wyszukiwarka wyszukuje singli i singielki w Twojej okolicy. Zapisujemy te zdobycze, które wpadły nam w oko. Niechciane odrzucamy. Dajemy lajki, piszemy wiadomości. Umawiamy się na spotkanie.

Odloty pomagają „randkowiczom” przez wypisanie oczekiwań, propozycji oraz szczegółowej oferty pań, które się tam wystawiają. Główną różnicą Tindera od w/w strony jest fakt, że zalogowani nie podają ceny w postaci żywej gotówki za spotkanie. Propozycje i szczegółowa oferta widnieje na większości profili.

Plusem Odlotów jest na pewno fakt „pewniaka”. Niestety dotyczy on jedynie kwestii umoczenia, ponieważ mistrzowie fotoszopa, zaklinacze wieku, wagi czy wzrostu to problem nowych mediów i po prostu internetu.

Oczywiście, zdarzają się osoby, które instalując aplikację randkową liczą na miłość. Wysłuchanie. Przytulenie. Ewentualnie na „darmowe” wyjście do kina i restauracji, co jest pewną formą zapłaty za wspólnie spędzony czas.

Nawet osoby, które piszą, że same się finansują, oczekują, że potencjalną „połówkę” pochwycą z dobrym samochodem, mieszkaniem i stabilnością finansową. Sprawa dokładnie tak samo wygląda, gdy role się odwrócą i spojrzymy z perspektywy obojga płci. Finalnie potrzeby są mocno zbieżne.

Reasumując różnice są iluzoryczne. W końcu statystyki nie kłamią, a wierzyć trzeba, że użytkownicy Tindera, jak i Odlotów odnaleźli za ich pomocą miłość życia. W dowolnej postaci.

 

Sam prawda.