Nowy dowódca IS to Polak, który wywołał alarm bombowy w samolocie!

0
535

Polak w wieku 67 lat, który był pasażerem lotu z Warszawy do Hurghady, podczas lotu podał fałszywą informację o tym, że posiada bombę. Samolot lądował przymusowo w bułgarskim Burgas, a na jego pokład weszli antyterroryści. Żartowniś zapłaci ponad 100 tys. złotych za swój żart.

Mimo,że mężczyzna poinformował o tym, że to tylko żart i przyznał także, że pił alkohol, personel i tak wszczął wszelkie procedury bezpieczeństwa. Na pokład statku powietrznego weszli antyterroryści, którzy przeszkukali cały samolot razem z ładunkiem.

Aktualnie linie lotnicze poinformowały media, że dowcipniś będzie proszony o poniesienie wszystkich kosztów związanych z awaryjnym lądowaniem. Finalna kwota może wynieść ok. 130 tysięcy polskich złotych. Cała sytuacja nie jest jednak policzona do końca, ponieważ wciąż nie wiadomo, czy bułgarskie władze nie poproszą o zwrot kosztów związanych z akcją antyterrorystyczną i postawieniem służb w stan gotowości.

Sprawa powinna mieć tutaj swój koniec. Niestety Polak po przesłuchaniu został wypuszczony z bułgarskiego aresztu i razem z podróżnymi lecącymi do Hurghady wrócił na pokład samolotu. Po wylądowaniu i rozwiezieniu do hotelów przez tour operatora wczasowiczów, ów mężczyzna postanowił swój bądź, co bądź drogi urlop zatopić w znacznej ilości alkoholu w strefie all inclusive.

Z relacji niektórych świadków wynika, że po kolejnej szklance darmowego trunku wyszedł przed hotel i idąc w stronę plaży krzyczał „Bóg jest wielki”, po czym zaginął w odmętach egipskich nocy. W międzyczasie opowiadał lokalnej społeczności o tym, że faktycznie miał bombę schowaną w odbycie, jednak nie zdetonował jej przez wadliwy zapalnik. Obiecał, że zrobi to w drodze powrotnej i nikt mu tego nie zabroni, ponieważ jest majętnym oraz posiadającym liczne znajomości biznesmenem.

Wieści o zamachu terrorystycznym na pokładzie samolotu z Warszawy do Hurgardy rozniosły się w tempie błyskawicy. W związku z tym temat był znany przez lokalną społeczność od podszewki. Na tyle poważna sprawa musiała obudzić uśpionych agentów IS, którzy mieli zwerbować pijanego lecz wpływowego Polka.

Pan Bogdan Kowalski został przywódcą IS w Europie Wschodniej, a w związku z tym w ciągu kilku minut stał się jedną z kilku najbardziej poszukiwanych osób na świecie.

Za jego schwytanie (żywego bądź martwego) władze ONZ ogłosiły milion dolarów nagrody. Pan Bogdan w przesłanym przez siebie oświadczeniu apeluje (po polsku), że to co mówił to był tylko żart i prosi o ratunek. Jednak wcześniej prosi o przesłanie śląskiej kiełbasy, krakowskich precli i oleju Kujawskiego.

źródło, inspiracja i zerżnięcie tekstu z pikio.pl

Wszystko co zostało powyżej, poniżej, z boku i każdej innej strony napisane na łamach strony www.theoniondaily.com to brednie, opowieści o trzech zbójach, nieprawda, a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny i jest mieszanką mojej empatii, ale także potrzeby popisania… kłamstw.