Podatnicy wydali na to urządzenie miliardy! Jak teraz będą podróżować politycy?

0
507
źródło pixabay.com (CC0)

Gdy opozycyjne media zaczęły drążyć temat podróży polskich dygnitarzy, postanowiono poinformować o skrywanym sekrecie. Zaniechane procedury bezpieczeństwa były testem „w boju” nowego rodzaju transportu.

Okazało się, że można przenosić obiekt, z jednego miejsca, do drugiego bez zachowania istnienia w przestrzeni. Możliwości wynikające z tej wiedzy były nieskończone. Po testach laboratoryjnych nadszedł czas wdrożeń. – poinformował rzecznik rządu.

Zjawisko teleportacji zauważył, były Prezydent RP, który prosi o zachowanie anonimowości do czasu przeprowadzenia wszystkich testów niezbędnych do czasu potwierdzenia tezy.

Po wypiciu kilkunastu porcji spirytusu, poprawionego innymi, ciut lżejszymi trunkami, okazywało się, że lądowałem w łazience, trzymany przez swojego ochroniarza. Często nagi. W ustach czując smak żółci. – przekazał polityk, co skłoniło rząd do podjęcia prób odtworzenia efektu.

Z czasem zdolności byłego Prezydenta zaczęły się pogłębiać. Czasami teleportacja przenosiła go w odległe miejsca na świecie. Nie oszalał tylko dzięki BORowcom, którzy dotrzymywali mu kroku, namierzając po każdym ze „skoków”.

Procedury wdrożenia systemu pijanej teleportacji do celów militarnych oraz komercyjnych przeszły testy laboratoryjne.

Choć niewiele osób potrafiło wypić tyle alkoholu co osobnik alpha, udało się zmienić pole cząsteczkowe naukowców na tyle, aby złożyć je do kupy kilka, czasami kilkadziesiąt metrów od miejsca spożycia.

Pierwszego testu, osobiście doglądał minister wojny. Podczas prób wdrożenia procedury, pijany w sztok kierowca, nie wycisnął z siebie na tyle dużo mocy aby „przeskoczyć” auta stojące na światłach. Doszło do poważnej kolizji.

Mimo akcji, która zakończyła się fiaskiem, próbę powtórzono. Tym razem przebiegu pilnował najważniejsza polska polityk. Finalnie trafiając do szpitala na obserwację.

Po dwóch poważnych wypadkach procedurę zawieszono, a urządzenie do nalewania drinków przeniesiono do rządowego magazynu.

 

Wszystko co zostało powyżej, poniżej, z boku i każdej innej strony napisane na łamach www.theoniondaily.com to brednie, opowieści o trzech zbójach, nieprawda, a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny i jest mieszanką mojej empatii, ale także potrzeby popisania… kłamstw.