piątek, 19 sierpnia, 2022
spot_img
More

    Najnowsze

    Balcerowicz o wolnych piątkach: brednia jest brednią

    Czterodniowy tydzień pracy, to cały czas gorący temat. Sondażownie zdążyły już zapytać Polaków, jak odnoszą się do pomysłu partii Razem, który tejże ukradł Donald Tusk. Z sondażu wynika, że ¼ Polaków pomysł ten przyjęła z zadowoleniem. Bylibyśmy też w tej grupie, gdyby nie śmierdział on nam czystym populizmem.
    Donald Tusk ma mało do zaoferowania. Pewnie dlatego ukrywa program Platformy Obywatelskiej. Postanowił zatem zagrać programem partii Razem, która nie przebiła się z tym punktem programu. Czterodniowy tydzień pracy jest bardzo chwytliwy, bo kto z nas idąc w poniedziałek do pracy nie narzeka, że będzie musiał tyrać do piątku.

    Właściwie, ten czterodniowy tydzień pracy już funkcjonuje w niektórych sektorach. Urzędnicy, już od lat uważają czwartek za tzw. „mały piątek” i już tego dnia chodzą na wolniejszych obrotach. Jaką męką jest załatwienie czegokolwiek w urzędzie wiemy, nawet przy pięciodniowym tygodniu pracy. Włos na głowie nam się jeży, gdy pomyślimy, że urzędy miałyby pracować cztery dni. Właściwie będą to trzy dni, bo środa, to będzie dla naszych urzędników „mały czwartek” analogicznie do obecnego „małego piątku”.

    Wątpliwości budzi też system nauczania. Rozumiemy, że czterodniowy tydzień pracy będzie dotyczył także szkół. Tak więc nasze pociechy będą musiały tyrać po 10 godzin dziennie, by się z materiałem do czwartku wyrobić. No chyba, że Donald Tusk chce skrócić wakacje o miesiąc, ale w takim wypadku niech wystrzega się bezpośrednich spotkań z młodzieżą, o którą tak zabiega nie licząc nauczycieli, o których także zabiega.

    O tym, że to czysty populizm wiemy z wypowiedzi marszałka Grodzkiego, który już zapowiedział, że będzie to program pilotażowy. Pilot zawróci i przejdzie do starego porządku. Nie wytrzymał tej zapowiedzi programowej także Leszek Balcerowicz, który sympatyzuje z PO. W rozmowie z portalem Interia.pl Balcerowicz pytany o czterodniowy tydzień pracy odpowiedział: „Nieważne kto to proponuje, nie chciałbym tego przypisywać jakiejkolwiek partii czy osobie. Brednia jest brednią, nieważne kto ją głosi”. „To jest niebywała populistyczna brednia, która oznaczałaby z jednej strony ograniczenie produkcji, a z drugiej podbicie inflacji, czyli spotęgowanie stagflacji w sytuacji, w której Polsce i tak ona grozi. To byłoby dolewanie benzyny do ognia” – dodał Balcerowicz.

    Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

    źródło: interia.pl

    photo: domena publiczna

    Najnowsze

    spot_imgspot_img

    Nie przegap