Będziesz miał, jak będziesz mógł dostać

0

10 000 PLN na każdego człowieka, to była obietnica, aczkolwiek krótkotrwała, kandydata Rafała Trzaskowskiego. Miód polał się na nasze serca. W wydawaniu tych jeszcze wirtualnych pieniędzy brylowały nasze redakcyjne koleżanki. Oczami wyobraźni widziały już w swoich garderobach rzędy kiecek i szeregi szpilek z najlepszych domów mody. Koledzy robili już zapisy na nowe auto lub karnet na pole golfowe, na który nigdy nie było ich stać. Złapaliśmy też Naczelną na szusowaniu po wirtualnym świecie wycieczek zagranicznych. Oscylowała pomiędzy stacjonarnym wypoczynkiem nad karaibskim morzem i rejsem luksusowym statkiem.

Trzeba było jednak spaść z hukiem na ziemię, gdy wpis kandydata na twitterowym koncie zniknął, a w jego miejsce pojawił się kolejny, niestety już mniej optymistyczny. 10 000 PLN na rodzinę i to na „zielone” inwestycje. No trudno. Trzeba zweryfikować nasze potrzeby. Robimy zatem przegląd naszych domów. W jakim stanie są okna, czy już wymagają wymiany, czy dwuletni piec można już zastąpić roczniakiem, może dach się sypie, a może baterie słoneczne? Złośliwa graficzka postanowiła jednak zatruć nam życie i zwraca uwagę na kluczowe stwierdzenie „będzie mogła”. W ruinę zatem zamienia nasze marzenia i nasze domowe inwestycje. Obietnica kandydata zgodnie z rachunkami przeprowadzonymi przez internautów ma zubożyć budżet państwa o 143 miliardy złotych. Więc musimy tym razem przyznać Działowi Grafiki, że w obietnicy kandydata jest haczyk, na który my rybki z Cebuli daliśmy się złapać. Gdy ewentualny prezydent Trzaskowski wdroży w życie swoją obietnicę zaczną się biurokratyczne schody. Okaże się zapewne, że rodzina – beneficjent musi mieć średnią poniżej 200 PLN miesięcznie na osobę, mieszkać w budynku komunalnym, najlepiej być bezrobotnymi, a dzieci w rodzinie powinna być najmniej szóstka i to w wieku od 2 do 3 lat. Trzaskowski ma czyste ręce, przecież owszem obiecywał, ale pisał „będzie mogła”, a nie OTRZYMA. Nikt mu nieprawdy nie zarzuci, a budżet państwa będzie bezpieczny.

Mamy wrażenie, że sztab kandydata Trzaskowskiego zaczął w końcu odrabiać lekcję. Pilnie śledzi wszelkie publikacje. Pewnie dotarł też do naszego felietonu i przeczytał artykuł, w którym przedstawiliśmy nasz plan na kampanię pana Rafała. Obiecywać wszystko co się da przecież sejm i tak tego nie uchwali. Na wszelki wypadek, gdyby sytuacja w polityce jednak miała ulec zmianie, w obietnicach trzeba użyć socjotechniki i wstawiać malutkie „będzie mogła”, a wtedy da się z obiecanki lekko wykręcić. Będzie też można odgrzać temat za 3 lata. Wrócić do niego tuż przed wyborami parlamentarnymi. Jeśli sejm nie przegłosuje, to lekko zielona kiełbasa wyborcza będzie „smakowała” jak świerzynka.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: