niedziela, 2 października, 2022
spot_img
More

    Najnowsze

    Brunetki, blondynki ja wszystkie Was dziewczynki…

    Straciliśmy już nadzieję, że afera wokół Tomasza Lisa się wyciszy. Niestety trwa ona jak niekończący się turecki serial. Tylko akcja jest bardziej wartka i zajmująca. Nie ukrywamy, że zamieszanie wokół Lisa, to nasza codzienna porcja ploteczek przy porannej kawie. Graficzki dzień zaczynają od „Pomponika” i tam dzisiaj dostrzegły nowe sensacyjki.
    Wydawało nam się, że mobbing, który miał dotyczyć zaglądania paniom w dekolt, czy komentowania koloru ich biustonoszy, to i tak już duży kaliber. Nie docenialiśmy jednak pana Tomka. To, że za kołnierz nie wylewa mogliśmy odczuć czytając wpisy Lisa w mediach społecznościowych. Zwłaszcza na Twitterze, gdzie redaktor Tomek siedzi nieustannie, zamieszcza tweety i komentuje wpisy innych uczestników. Wrzutki pana Tomka pisane bez ładu i składu kazały nam domyślać się, że w pobliżu dziennikarza stoi szklaneczka z płynem charakteryzującym się procentami. Tweety jednak to jedno, a pisanie pikantnych sms-ów do podwładnych. Sugerować mógł ten fakt wpis Rafała Kalukina, dziennikarza „Polityki”: „To przecież oczywiste, że Lisa nie skasowali za żaden mobbing ani skargi sprzed paru lat. Z tego co wiem, wyleciał za coś znacznie gorszego. Ale nie mnie o tym gadać”. W artykule zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej”, jego autor Piotr Głuchowski napisał: „Zgadzam się z Kalukinem, że to, za co Lis faktycznie wyleciał, prędzej czy później ujrzy światło dzienne – moim zdaniem prędzej. Tym bardziej że jest to po prostu SMS (lub kilka SMS-ów) skierowany do jednej z młodych pracowniczek koncernu Ringier ASP, która postanowiła rzecz ujawnić szefom. Tę informację potwierdziłem w trzech źródłach”.
    Kalukinowi i „Gazecie Wyborczej” śledczego nosa pozazdrościł także portal „Pomponik”. Ten w wyniku własnego śledztwa dotarł do innej ofiary jurnego Tomka. Niewiasta podzieliła się z portalem własną historią. „Dostawałam wiadomości późno w nocy, często po północy. Ciężko mi powiedzieć, co dokładnie w nich było, bo one zwyczajnie nie miały sensu. To były wiadomości bez kontekstu, bez składu, czasem emotki i różne znaczki…” – powiedziała „Pomponowi” ofiara Tomasza.

    Akcja zatacza coraz większe kręgi, a my od dzisiaj do lektur dołączamy „Pomponika”.

    Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

    źródło: twitter.com, pomponik.pl

    photo:


    Najnowsze

    spot_imgspot_img

    Nie przegap