Cięcia w administracji, czy w oświacie?

0

Premier zmuszony przez sytuację w kraju związaną z pandemią i jej skutkami zapowiedział cięcia w administracji. Jeszcze nie wiemy, jak będzie ten proces przebiegał, a już odzywają się politycy, którzy urzędników będą bronić. To przedziwne, gdyż redukcja zatrudnienia w administracji jest zawsze jednym z punktów programów wyborczych, wszystkich formacji politycznych w Polsce.

Popieramy decyzję premiera i mamy nadzieję, że słowa dotrzyma. Mamy też nadzieję, że za premierem podążą także samorządy. Wiemy przecież, że także w samorządach przerost administracji jest.

Nam najbliższa jest Warszawa. Za czasów Hanyy Gronkieiwcz-Waltz z 2 tysięcy zatrudnionych urzędników liczba wzrosła do 8 tysięcy. Tłumaczono ten fakt nowymi kompetencjami, zwłaszcza tym związanymi z przynależnością Polski do Unii Europejskiej. Nam jednak wydaje się ten fakt wielce naciągany. Warszawski ratusz zatrudnia dziesiątki osób w Gabinecie Prezydenta. Prześledziliśmy sobie na Bip kompetencje tego Biura. Większość z nich mogliby obsługiwać pracownicy B2B. Część z nich mogłyby przejąć firmy zewnętrzne po przetargach. Zmniejszyłaby się znacznie ilość zatrudnionych, co za tym idzie oszczędności na ZUS i podatku od osób zatrudnionych. Suma zaoszczędzonych pensji z powodzeniem wystarczyłaby na rozliczenie ze współpracującymi podmiotami.

Śledząc dalej. Już od wielu miesięcy zdarza nam się słyszeć od urzędników dzielnicowych o zarządzeniu prezydenta, które zmusza dzielnice do konsultowania inwestycji zabytkowych z Biurem „Wydmuszką” Stołecznego Konserwatora. Biuro utraciło kompetencje po wypowiedzeniu przez Wojewodę Mazowieckiego porozumienia z warszawskim ratuszem. Wchodzimy na Bip i co widzimy w zakresie działań: popularyzacja, wystawy, edukacja. Przecież można by ten zakres połączyć z działalnością Biur Edukacji lub Kultury. Jest też działalność związana z martwym zarządzeniem, martwym bo powielającym pracę wojewódzkiego organu ochrony zabytków. W tym biurze też jest zatrudnionych osób liczonych w dziesiątki.

Nasz entuzjazm do dalszego śledzenia kompetencji biur stołecznego ratusza po tych dwóch się skończył. Boimy się, że gdyby od nas to zależało, to zwolnilibyśmy z tych 8 tysięcy połowę, a wtedy zdrowie i życie redakcji mogłoby być zagrożone. Namawiamy jednak Prezydenta Trzaskowskiego, aby zamiast liczyć zmarłych, co słabo mu wychodzi, przejrzał listę osób zatrudnionych w poszczególnych biurach i zakres ich obowiązków. Polecamy zatrudnienie B2B, które wykorzystują z wielkim powodzeniem spółki państwowe. Bezrobocia od tego nie ubędzie. Zamiast tworzyć miejsce pracy dla kolegi, zamiast utrzymywać biuro wydmuszkę dla innego kolegi, który jest w nim dyrektorem, warto zaoszczędzone na tym ruchu pieniądze przekazać na oświatę, na której Prezydent Trzaskowski chce robić oszczędności.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: gazetaprawna.pl
photo by: