Debata czy konferencja prasowa?

0

Naczelna na urlopie od piątku, zatem nastąpił czas rozprężenia w redakcji. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie jej macki, które dosięgły nas wczoraj w godzinach wieczornych. Dzwoni i pyta, czy jesteśmy na posterunkach? Oczywiście jesteśmy, odpowiadamy, choć zupełnie nie wiemy o co kobiecie chodzi. Czyżby słońce jednej z hiszpańskich wysp jej zaszkodziło? Dobra, trzeba zapomnieć o honorze i zadzwonić do graficzek. Może one coś wiedzą o pełnej mobilizacji. Wiedzą, o 21.00 ma się odbyć debata kandydatów na prezydenta w Końskich. Nie byłyby sobą, gdyby nie upomniały nas, że śledzenie jej to nasz obowiązek, a one tymczasem oddalają się do śledzenia nowości na Netflixie.

Siadamy zatem przed odbiornikami telewizyjnymi i czekamy. Jest studio plenerowe i wokół sympatycy każdego z panów. Równo o 21.00 zaczyna się debata. Przy jednej z mównic stoi prezydent Duda, przy drugiej niewidzialny mer stolicy.

Padają pierwsze pytania od mieszkańców Końskich, zarejestrowane na taśmie. Odpowiada urzędujący prezydent. Po wyznaczonym czasie prowadzący przechodzi do Rafała Trzaskowskiego. Niestety chyba oddalił się zmienić koło w swoim samochodzie i nie zdążył wrócić, bo zapada głucha cisza. Następnie pytania od internautów. Dwie minuty na odpowiedź wykorzystuje Andrzej Duda. Teraz czas na Rafała Trzaskowskiego. Niestety chyba odszedł z zza mównicy, by razem ze swoim ochroniarzem Nitrasem uspokoić tłum znajdujący się na zewnątrz, bo ponownie zapanowała głucha cisza. Kolejni mieszkańcy Końskich zadają pytania, odpowiada prezydent Duda. Teraz czas na Trzaskowskiego, ale ponownie się zdematerializował. Może poszedł na przegląd konieńskich kamienic, które jako prezydent kraju odda jakimś 190-latkom za przysłowiową złotówkę. Kolejna runda internautów i bardzo merytoryczna odpowiedź prezydenta Dudy. Trzaskowski, niewidoczny, niesłyszalny, ale może to i dobrze, bo pytanie dotyczyło ekologii, a ścieków z Wisły nie zawróci się kijem do Czajki. Podczas swobodnej wypowiedzi i rozmowy bezpośredniej z elektoratem kolejny raz solo Andrzej Duda, Trzaskowski chyba poszedł poprzebijać balony telewizji publicznej w ramach jej likwidacji. Od czegoś trzeba zacząć.

Zadowoleni z doskonałego wywiązania się z zadania dzwonimy do graficzek. I ups, okazało się, że Trzaskowskiego w Końskich nie było, był w Lesznie i spotykał się tam z dziennikarzami. Próbujemy czegoś bliższego się dowiedzieć, ale one twierdzą, że na trzeźwo się tej konferencji prasowej nie dało oglądać, bo na każde pytanie kandydat wymieniał, co zrobił Duda lub Kaczyński, a co zrobi on, to podobnie jak w jego programie, jeszcze się nie napisało. Zapamiętały jednak, że ewentualny prezydent Trzaskowski każdemu byłemu współpracownikowi SB dotacje by dał, bo w papiery zaglądał nie będzie. Ponadto było z pompą, bo kandydat Trzaskowski swoich rozmówców na miękkich fotelach usadził.

Podsumowując można by rzec,że kolejne 5 lat prezydentury Dudy będzie ciężkie, może niewygodne, jak to siedzenie na twardych krzesłach interlokutorów w Końskich, ale będzie to kontynuacja pracy dla Polski i polskich rodzin. Prezydentura dla ludzi, z którymi rozmawiał prezydent. Prezydentura Trzaskowskiego, to zapewne 5 lat wygodnych, kanapowych konferencji prasowych, ale z dotacjami dla każdego wroga narodu.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: tvp.info
photo by: