Jakub I Lewicki – król zabytków i nie tylko

0

Gdzie ucha nie przystawić tam wielka polityka, protesty na ulicach, Lempartowa z pitbullami „gryzie” dziennikarzy, a przecież dookoła dzieją się zwyczajne, ludzkie sprawy. Obywatele pracują, załatwiają sprawy w urzędach. Załatwiają to może zbyt dużo powiedziane. Przebijają się, jak mogą do urzędników. Tym ostatnim też często nie jest łatwo. Zdalna lub hybrydowa praca może pomóc, ale może też utrudniać sprawne wykonywanie obowiązków. Są też tacy, którzy do takiego funkcjonowania się przygotowywali zanim pandemia wybuchła. Pewnie mieli jakieś sygnały od sił nadprzyrodzonych. Jednym z nich jest Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, Jakub Lewicki.

Do naszej redakcji z wizytą wpadła koleżanka jednej z graficzek, która pracuje w urzędzie Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Wzięliśmy ją na spytki, jak to w czasie zarazy funkcjonuje urząd ochrony konserwatorskiej.  Przed 3 laty Wojewoda Mazowiecki wypowiedział porozumienie z Prezydentem m. st. Warszawy, na podstawie którego odebrano Stołecznemu Konserwatorowi Zabytków kompetencje do załatwiania spraw związanych ze stołecznymi zabytkami. Miało być lepiej, sprawniej, szybciej i bardziej kompetentnie. Nad wszystkim miał czuwać „król” Lewicki. No i czuwa. Tylko od lat robi to zdalnie lub hybrydowo. Jak zeznaje koleżanka graficzki od czasu do czasu pojawia się w pracy, najczęściej od godziny 12 do 14. Ostatnio pojawiać się przestał w ogóle, ale zanim się zdematerializował puścił w obieg informację, że wkrótce za wybitne zasługi zostanie następcą Generalnej Konserwator Zabytków, pani Magdaleny Gawin. Ta zaś ma stracić stanowisko, bo zamiast chronić zabytki przesiaduje na Facebooku.

Lewicki miał także zrewolucjonizować i udoskonalić pracę urzędu. Tymczasem w urzędzie panuje chaos. Doświadczeni pracownicy albo uciekli albo udali się na dłuższe zwolnienia. Nowi, często uczący się dopiero topografii Warszawy nie radzą sobie z dotrzymywaniem terminów Kpa, produkują dokumenty obarczona błędami prawnymi, a część spraw się samouzgadnia. Sam Lewicki za błędy odpowiedzialności brać nie chce. Sprytna zagrywka z udzieleniem kierownikom wydziałów pełnomocnictw do podpisywania dokumentów, zdejmuje z niego wszelką odpowiedzialność za wszystkie decyzje, które są na rynku w obrocie prawnym. Co złego to nie ja.

Lewicki ma też zaufanego doradcę. Za niemałe pieniądze zleca opinie do dotacji, wpisów do rejestru itp pewnej damie, która w środowisku powinna być spalona. Głośno o niej było, gdy ze stanowiska zastępcy Stołecznego Konserwatora Zabytków odeszła do pracy u dewelopera, któremu wcześniej pozytywnie załatwiła sprawę jego problematycznej inwestycji. Pani ta starała się o stanowisko konserwatora zabytków w pewnej mazowieckiej miejscowości. Konkurs przegrała, bo jak wieść gminna niesie ponoć nie była na nie merytorycznie przygotowana. W komisji konkursowej zasiadał Lewicki. Dziś niewiasta ta świadczy usługi doradcze Lewickiemu i już merytorycznie do zadań jest przygotowana.

Król Lewicki ma zasługi dla obecnie rządzących o czym non stop przypomina swoim pracownikom. Bez niego ponoć nie uda się podział Mazowsza, a wojewoda truchleje na jego widok.

No cóż. Jeśli ktoś jeszcze raz nam powie, że za wszystkim stoi prezes PiS, to my się takiemu osobnikowi rzucimy do gardła. Przecież najważniejszym jest król zabytków i nie tylko, Jakub Lewicki. A tym którzy chcieliby załatwić sprawę w kierowanym przez niego urzędzie życzymy dużej cierpliwości i odliczania do momentu detronizacji króla Jakuba I.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło:
photo by: