Marszałek Paw

0

Gdy Naczelna oddala się na dłużej, zawsze ma takie poczucie, że trzeba kogoś namaścić na zastępcę. Nie wiemy dlaczego brakuje jej zaufania dla naszego męskiego kolektywu i jako swoje alter ego pozostawia jedną z graficzek. W związku z tym, że nasz dział redakcyjny jest w stałym i niezmiennym konflikcie z działem grafiki możemy być pewni, że zastępczyni będzie chciała się na nas mścić, za wszystkie nasze fortele. Torpeduje wszystkie nasze pomysły i wymyśla nowe porządki, wcześniej konsultując je z koleżankami. Trochę nas to irytuje, ale w tyle głowy mamy, że Naczelna przecież wróci i odwróci tę przykrą dla nas sytuację.

Podobnie rzecz się ma z marszałkiem Tomaszem Grodzkim. Raz na pół staje się kimś ważnym od kogo zależy przyszłość rodaków, a nawet całej populacji Unii Europejskiej. W takiej sytuacji musi podkreślić jaki jest ważny i jak bardzo trzeba się z nim liczyć. Obserwować możemy to w tej chwili, gdy Senat powinien pochylić się nad ratyfikacją Funduszu Europejskiego.

Marszałek Grodzki niczym szeryf z podrzędnego westernu komediowego przechadza się dumnie po korytarzach Izby Wyższej i jak kolty wyciąga jakieś ekspertyzy, które ponoć nie pozwalają mu na jak najszybsze procedowanie, a także dają możliwość na gmeranie w dokumencie, który już został złożony w Brukseli. Oczywiście przed podjęciem kroków dzwoni do przyjaciela, Borysa Budki i ustala plan działania.

Planem działania obu panów jest zapewne przywołanie opozycji do porządku. Z Lewicą może się nie udać, bo europoseł Marek Balt jasno wyraził swoje zaniepokojenie faktem, że Grodzki przedłuża ratyfikację, a nawet uważa, że za tę zwłokę marszałek Grodzki powinien stracić stanowisko. Panu europosłowi jest tak po prostu głupio, bo jego koledzy z parlamentu, reprezentujący inne kraje pytają dlaczego Polska nie chce pomóc innym nacjom pokiereszowanym po pandemii. Skoro nie uda się z Lewicą, to przynajmniej swoją od lat przystawkę PSL trzeba postawić do pionu i przypomnieć, że to Budka z Grodzkim stoją na czele opozycji.

Grodzki ma 30 dni na zajęcie się tą ważną dla Polaków ustawą. Nie pomogą tłumaczenia i prośby wicemarszałka Marka Pęka i oczekiwania rodaków, którzy jak najszybciej chcieliby skorzystać z pieniędzy, które gwarantuje Fundusz Odbudowy, by procedowanie przyspieszyć. Grodzki ma 30 dni władzy, a Budka tyleż samo, by odzyskać pozycję. Za 30 dni może się okazać, że Grodzki na posiedzeniu by zdobyć przychylność PSL wprowadzi do ustawy jakieś nieistotne preambuły. Czy się martwić? Raczej nie. Tak jak w naszym przypadku Naczelna wraca i przywraca normalność, tak w przypadku ratyfikacji Funduszu Odbudowy normalność przywróci większość sejmowa. Jednak nikt Grodzkiemu nie odbierze tych 30 dni obrośnięcia w pawie pióra.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com, wpolityce.pl
photo by: