Minister a klątwa faraona

0

CBA zafundowało nam dzisiaj medialny karnawał w związku z tym wszyscy zapomnieli, że dziś ostatni dzień na stanowisku ministerialnym piastował Podsekretarz Stanu Paweł Lewandowski. Być może dziewczynki w ludowych strojach z naręczem kwiatów żegnały ministra, ale media o tej wiekopomnej chwili milczą.

Minister Lewandowski jest zapewne ofiarą nie rekonstrukcji rządu, ale klątwy faraonów. Można rzec jest ofiarą macek z zaświatów, jak lord Carnarvon, który kilka miesięcy po odkryciu grobowca faraona Tutanchamona w Dolinie królów, nagle zmarł.

Dlaczego od faraonów oberwało się Lewandowskiemu? Proste. Tenże minister przez 6 lat nadzorował prace Spółki Skarbu Państwa, Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków. Pracownie te mają swój początek w latach 50-tych XX wieku. Zatrudniały wielu wyśmienitych konserwatorów zabytków. Od lat brały udział w odbudowie lub przywracaniu piękna polskim i zagranicznym obiektom zabytkowym. Jedną z ich realizacji była konserwacja świątyni Hatszepsut w Deir-el-Bahari (XV w p.n.e.) w Egipcie.

Złośliwa królowa nie użyła mocy klątwy do czasu ministra Lewandowskiego. Pewnie miała słabość do jego poprzedników, bo PPKZ dawały sobie radę i jakoś funkcjonowały, a jak kasy było mało, to ze sprzedanego majątku coś kapnęło. Gdy władzę nad PPKZ otrzymał minister Paweł, klątwa zaczęła działać. Pozamykano cieszące się popularnością pracownie papieru i metalu, sprzęt w większości sprzedano na Allegro. Waliły się kolejne budowy, które PPKZ pod nadzorem naszego bohatera, wygrywały obniżając tak stawkę, że w swojej szczerości de facto dokładały inwestorom do przedsięwzięcia.

Gdy Spółka osiągnęła dno dna, miała wielomilionowe długi, komornik zajmował pensje pracownicze, wierzyciele okupowali budynek, ubezpieczyciel odmówił ubezpieczenia jedynej pani prezes, która spółkę chciała ratować, zatem podziękowała za współpracę, wtedy nasz Pomysłowy Paweł, by ratować spółkę powołał na jej szefa byłego prezesa Polskiej Agencji Prasowej. Kilka miesięcy specjalista od prasy zagrzał na stanowisku. Kolejną nieruchomość sprzedał, trochę długów uregulował i uznał, że zabawa w klocki w dzieciństwie, była za małą praktyką, by PPKZ na nogi postawić. Jednak od czego światły umysł ministra. Jak się prasa ze spółki zawinęła, to na funkcję prezesa powołano byłego szefa reklamy TVP, może telewizji się uda? W międzyczasie nowy prezes jeszcze szefem klubu piłkarskiego był, zatem miał pełne kompetencje do zabytków i ich konserwacji. Niestety i tym razem klops.

Tu się kończy historia PPKZ pod rządami ministra Pawła. Można by było jeszcze kogoś z radia zatrudnić, ale czas się ministrowi skończył. Likwidator Spółkę, perełkę polskiej szkoły konserwatorskiej, likwiduje, a minister klątwą objęty. Jednak pewnie nie na długo. Gdy reszta pracowników PPKZ zamartwia się swoim losem, media donoszą, że klątwa z ministra już chyba zdjęta i do KRRiTV, budować jej świetność, nasz Paweł się udaje.

No cóż, szkoda KRRiTV, ale bardziej szkoda polskiej historii, której częścią są Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków. Możemy mieć tylko nadzieję, że klątwa jeszcze funkcjonuje i nowo powołany wicepremier Kaczyński rozliczy naszego Pawełka.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: wirtualnemedia.pl, ppkz.pl
photo by: