Mowa trawa

0

Czekaliśmy na tę bombę Platformy Obywatelskiej. Okopaliśmy się, w monopolowym kupiliśmy armaty i czekaliśmy. Chyba ruch z tym pójściem do sklepu, mimo trzaskającego mrozu, był najlepszym, który mógł nam przed tym przedstawieniem przyjść do głowy. Nie dało się tej „bomby” oglądać, bez zapalenia lontu kolejnej z naszych armat.

Sceniczne krzyki Trzaskowskiego zagrzewały nas do walki. Wyuczony tekst, wygłoszony podniesionym głosem, miał chyba przestraszyć resztkę sympatyków Platformy Obywatelskiej. Grzmoty Trzaskowskiego ze sceny w podwarszawskiej miejscowości, gdzie koledzy urządzili sobie kampanię słychać było zapewne nawet w Bieszczadach i pobudziły smacznie śpiące niedźwiedzie. Dzwonią leśniczy z reklamacjami, że misie krzyk usłyszały, zew poczuły, a do wiosny, która jest naturalną dla nich pobudką jeszcze szmat czasu. Biedzą się miłośnicy zwierząt, bo jak się zbudzone misie wkurzą i ruszą na Warszawę, to może je spotkać los podobny do kóz, które pod czujnym okiem mera stolicy, Trzaskowskiego pozdychały z głodu.

Wrzaskiem Trzaskowski zachęca do współpracy, a Budka mu wtóruje. Zachęcają panowie ewentualnych koalicjantów. Niby rozmów o stanowiskach ma nie być, ale koalicjanci czują tę robotę podprogową i widzą jak Trzaskowski mości się już na premierowskim fotelu. Szymon Hołownia na twitterowym koncie pisze: „A zatem Koalicja proponuje kolejną koalicję. Z jednej strony naprawdę cieszę się, że przebudziliśmy opozycję z zimowego snu. Z drugiej niepokoi mnie planowanie małżeństwa bez pytania o zdanie wybranka. Trudno mówić o poważnym związku, gdy dowiadujesz się o nim z YouTube’a.”.

Czekając na program wyborczy Platformy Obywatelskiej odbezpieczamy kolejną zawleczkę naszych szklanych granatów. Fajne są i świeże, lekko biały proch się z nich wylewa, bo wstrząśnięte. Całe szczęście, że trochę ich mamy, bo programu nie ma i nie ma. Jest nadal wielki rumor na scenie jakby startował odrzutowiec. Trzeba było ściszyć odbiornik, bo sąsiad mógłby przyjść z interwencją. Na program PO czekał także kolejny potencjalny koalicjant Adrian Zandberg i na tt pisze: „Koalicje rządowe buduje się po wyborach, w oparciu o mandaty zdobyte w realu, a nie narysowane w Photoshopie Przed wyborami warto zaś pokazać programy – żeby wyborcy mogli wybrać, jakiej Polski chcą. Samo bycie “AntyPiS” nie wystarczy, żeby zmienić złą władzę. To już sprawdzone.”

Kończymy przed czasem, bo bębenki nam zaczęły pękać i środki dopingujące, które trzymały nas przed ekranem skończyły się. Trzeba biec do sklepiku przed zamknięciem, bo bez „medykamentu na sen” w postaci płynnej, po tym horrorze komediowym nie da się usnąć.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com, tvn24.pl
photo by: