Nieważne zagrożenie. Marek Migalski na Teneryfie “robi zakupy” i kpi z komentarzy.

0

W Hiszpanii sytuacja jest trudna. Premier Pedro Sanchez wprowadza Stan Zagrożenia Epidemicznego. Media w Hiszpanii powołują się na pozytywne reakcje polskiego rządu, z którymi spóźnił się ich rząd macierzysty. Jest ponda 6 tysięcy zachorowań i 30 przypadków śmiertelnych.

Taka sytuacja na Półwyspie Iberyjskim i podległych mu wyspach nie zraził jednego z największych oponentów polskiego rządu Mareka Migalskiego. Postanowił on wprowadzić własną profilaktykę walki z koronawirusem i 11 marca można było przeczytać na jego twitterowym koncie : „Moja reakcja na zamknięcie Polski jest natychmiastowa. Wylatuję nim odbiorą nam paszporty. Wolę odbywać kwarantannę na Kanarach lub Szeszelach, niż w Nędzy czy Katowicach”. Jak zapowiedział nasz zabawny Mareczek, tak też zrobił i udał się na leczenie do „uzdrowiska” na Teneryfie. Już rączki zacierał, że udało mu się uciec z okupowanego przez koronawirusa kraju, zamieszczał zdjęcia z leczenia hiszpańskim winem i owocami morza i już prawie odnalazł swoje Eldorado, gdy nagle z podkurczonym ogonem poinformował na w/w koncie: „Po trzech dniach na teneryfie, miałem przepłynąć promem na Gran Canarię, ale obawiam się, że mógłbym nie móc wrócić i straciłbym szansę na powrót do kraju, którą daje mi lot czarterem za kilka dni”. Pan Mareczek nie rozumie, że Polacy czytający jego pierwszy wpis „lekko” się oburzyli. Przecież on jest profesor i wie lepiej co należy robić w trakcie pandemii. Na komentarze mu nieprzychylne postanowił odpowiedzieć jednak nie jak profesor, ale jak rasowy satyryk: „Wczoraj kilkuset Twitterowiczów napisało do mnie, żebym „wypier…ł” z kraju. Jako demokrata zawsze słuchający się suwerena, natychmiast „wypier…łem” z Polski. Całuski i prośba o kolejne sugestie”.

No cóż, cała zbiorowość sceny satyrycznej może być zagrożona. Cała rzesza prześmiewczych teamów powinna drżeć o swoje istnienie po wkroczeniu na estradę zabawnego Mareczka.

A my martwimy się, czy nasz Marek podczas tej swojej ucieczki do kurortu zdążył nabyć swojej narzeczonej stringi w konwencji flamenco. Być może jedynym prezentem, którym się z nią podzieli to popularna w chwili obecnej bakteria.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: