OKO na pracownika

0

Naczelna zostawiła kota i dzieci na Mazurach, spakowała walizę i wyjechała pilnować swojej zamorskiej posiadłości, którą dostała od męża na rocznicę ślubu. Pozbyła się balastu rodzinnego, ale niestety nie zawodowego. Internet działa, telefony także, zatem siedzi w internetach i sprawdza, czy coś interesującego nie umknęło jej uwadze. Tak szusując po internetowej przestrzeni natrafiła na news, który kazał jej sprawdzić jak się ma pozostawiona bez jej opiekuńczego ramienia załoga redakcyjna. Czy jeszcze nie stała się języczkiem uwagi, jak ta z OKO.Press.

Nie uszedł uwadze Naczelnej wpis Cezarego Gmyza na twitterowym koncie: „Dziś w nocy kompletnie napruty dziennikarz oko.press niejaki Gruca Radosław zataczając się na oczach funkcjonariuszy, wsiadł do samochodu i uruchomił silnik. Interweniujących policjantów obrzucił wyzwiskami i zaczął się z nimi szarpać. Musieli użyć środków przymusu.” Zapewniamy Naczelną, że nam się takie rzeczy nie zdarzają, a redaktor Gruca zapewne wsiadł do auta i odpalił silnik w wyniku pomroczności jasnej. Zapewne nie chciał odjechać, tylko naładować telefon, by zadzwonić po taksówkę. No czego ta policja się czepia biedaka? Słowa uważane za niestosowne zapewne były efektem nastąpienia pana policjanta na szlachetną nogę redaktora Grucy.

Naczelna jednak ma swoje racje. Upomina nas, że nie chce marnować swojego drogocennego czasu na pisanie oświadczeń, gdyby nam przyszło do głowy używać samochodowej ładowarki w stanie wakacyjnego odlotu. Oko.press za przyczyną swojego współpracownika takie musiało wydać. Ekwilibrystyki w tłumaczeniu Naczelna mogła by się od oko.press uczyć. 18 godzin od wypadku minęło a oni nie mają z pracownikiem kontaktu i nie wiedzą co zarejestrowały kamery. Naszą Naczelną przy konstrukcji takiego dokumentu paliłyby policzki, bo nie daje o sobie zapomnieć na dłużej niż 12 godzin. Czy to nie jest oby przejaw braku zaufania, którym władze oko.press jednak obdarzają swoich dziennikarzy.

Na wszelki wypadek zapewniamy Naczelną, że do jej powrotu nie przewidujemy sprawdzania możliwości ładowania telefonów w naszych autkach, pozostawionych przy nabrzeżu wiślanym, gdzie przewidujemy odbyć kolejną kolaudację. Niech kobieta spokojnie wypoczywa i za wcześnie do redakcji nie wraca, bo graficzki jeszcze na świeżo pamiętają nasze wakacyjne fortele, z którymi musiały się zmierzyć pod nieobecność szefowej.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: