Parasol

0

Bardzo byśmy chcieli skoncentrować się na innych kandydatach, ale niesforna rzeczywistość, co chwila podrzuca checheszki związane z kampanią Rafała Trzaskowskiego. Pamiętamy wpisy na forach społecznościowych sympatyków PO i kandydatki Kidawy-Błońskiej, którzy zawodzili, by panią marszałek schować choć na chwilkę, bo gafa za gafą. Pani marszałek sama się schowała, a my mamy takie wrażenie, że to nie kandydatkę trzeba było chować, ale przewodniczącego Budkę i cały sztab wyborczy. Jest nowy kandydat, a my przeżywamy swoiste deja vu.

Nowy kandydat grzmi na spotkaniu wyborczym w obronie samorządów. Wg jego obliczeń na wypłaty dla nauczycieli samorząd Warszawy będzie musiał wydać 30 milionów przez 4 miesiące. To my podpowiadamy byłoby 28, gdyby lekką ręką 2 miliony nie powędrowały dla pani Gontarczyk, byłej tajnej współpracowniczki SB, na jej lewacką inicjatywę.
Trzaskowski ogłasza zebranie 130 000 podpisów i zapowiada, że będzie nadal je gromadził, bo nie wierzy w uczciwość elit rządzących. Znając megalomanię kandydata chodzi raczej o to, aby uzbierać więcej niż do komisji wyborczej dostarczył sztab wyborczy urzędującego prezydenta. Ponadto już raz Trzaskowski straszył nieuczciwością obozu rządzącego nazywając w 2015 roku program 500+ katastrofą. Jest 2020 rok optyka kandydata na ten program się zmieniła i katastrofy nie zanotowaliśmy.

Podczas wizyty na Podhalu swojego ewentualnego wyborcę, pytającego o sprawy ekologii, odsyła do konferencji prasowej, która kiedyś w przeszłości się odbyła. To jest ten ludzki pan, bliżej człowieka? A może zaczęła się już ta wojna, którą kandydat nam zapowiadał? Szczytem jednak megalomanii było porównanie wizyty Trzaskowskiego do pielgrzymki Św. Jana Pawła II, która miała miejsce przed 23 laty. Takiego afrontu górale mogą nie zapomnieć.

Jest też znana nam z pierwszej kampanii PO suflerka. Jak to nazwał redaktor Mazurek, Budka Suflera. Przewodniczący Budka znów podkreślił swoją obecność. Tym razem nie podpowiadał, co kandydat ma mówić, a co powinien zrobić. Według przewodniczącego kandydat nie sprostał zadaniu trzymania parasola. Parasol powinien zresztą stać się symbolem PO. Pamiętamy jeszcze, jak Angela Merkel tonęła w smugach deszczu, gdy nad Bronisławem Komorowskim rozpościerał się parasol. Podczas kampanii Trzaskowskiego siłom natury musiała się poddać tłumaczka języka migowego. Rozpostarty nad nią parasol szybko powędrował nad głowę kandydata, gdy tylko wiosenny deszczyk zaczął mierzwić jego wypielęgnowaną fryzurę. W związku z tym trzeba było migać bez ochrony.

Nie wiemy kto znalazł zaszczytne miejsce w sztabie kandydata dublera. Mamy jednak wrażenie, że jakość jego pracy się nie zmieniła. Będziemy zatem śledzić bacznie jego pracę, a powodów do uciech pewnie nie zabraknie.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: tvp.info
photo by: