Rozmowa kontrolowana

0

No cóż, czas przygotować się na trudne czasy. Za chwilę czeka nas powrót do przeszłości. Kto pamięta czasy komunizmu ten wie. Skoro Twitter blokuje na wieczność konto Donalda Trumpa, a Google usuwa dostęp do Parlera, to ich wzorem nasza Naczelna zacznie cenzurować nasze wejścia na strony internetowe i wpisy na kontach społecznościowych, a także podsłuchiwać rozmowy telefoniczne. Oczywiście my nic na sumieniu nie mamy. Trudno będzie się jednak wytłumaczyć z uporczywego wyskakiwania okienka Netflixa w godzinach pracy. To oczywiście wina sprzętu i braku zabezpieczeń na naszych urządzeniach, ale jak jej to wytłumaczyć? Czasami jakiś „człowiek bóbr” zajmie nasze konto społecznościowe i podszywając się pod nas napisze o rzekomej „konferencji” w Tatrach naszej szefowej. Przecież my nic z tym wspólnego nie mamy, ale konsekwencje niesłusznie możemy ponieść.

Wydawać by się mogło, że internet jest najbardziej wolnościową przestrzenią. Różne treści można w niej znaleźć. Są mądre, edukacyjne, głupie i idiotyczne. Można się nimi zachwycać, można je ignorować, śmiać się z nich, czy zirytować. Jednak czy jest to powód do cenzury? To co robi Twitter i Google nie ma nic wspólnego z demokracją. Jednak ich poczynania spotykają się z aprobatą członków partii, która mieni się być demokratyczną i wolnościową, Platformy Obywatelskiej. Marcin Kierwiński na swoim koncie społecznościowym pisze: „Usunięcie konta @realDonaldTrump z Twittera to czytelna wskazówka dla tych wszystkich, którzy tworzą treści w TVP Info i Wiadomościach TVP. Lepiej rzucić taką pracę, niż być jak Trump.”. Kierwińskiemu zapewne przeszkadzają trudne pytania dziennikarzy TVP i szuka ratunku u właścicieli Twittera. Jeśli ten trick się nie uda, to może pan Kierwiński powinien poprosić operatorów telefonii komórkowej by ocenzurowali rozmowy telefoniczne, tych którzy chcieliby posłowi Kierwińskiemu utrudnić powrót do władzy.

Tym, którzy zachwycają się cenzurą w internecie pytanie na TT zadał Robert Smoktunowicz „Zastanawiam się co napisaliby wszyscy lewicowi psychofani banowania Trump’a na TT i FB, gdyby przez pomyłkę dotyczyłoby to ich ulubieńca innego Donalda T. ?”.

Przyszłość nasza nie wygląda różowo. Naczelna niby równa babka, ale nie zdziwimy się, gdy w trakcie rozmowy telefonicznej usłyszymy komunikat: „rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana”.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: