Trzask w policzek

0

Donald Tusk nienawidzi konkurencji. Nie znosi jak ktoś mu w drogę wchodzi i niweczy jego plany. Najwięcej o tym mógłby powiedzieć Paweł Piskorski bez, którego PO by zapewne nie zaistniała na politycznym rynku. To on wziął na siebie ciężar organizacyjny budowania partii. Owszem został nagrodzony stanowiskiem Sekretarza Generalnego, ale gdy tylko jego popularność w partii zaczęła zagrażać Tuskowi, ten się Piskorskiego natychmiast pozbył, wyrzucając go z partii pod byle pretekstem.

„Piskorskim” dzisiejszych czasów jest Rafał Trzaskowski. PO pewnie funkcjonowała jeszcze na poziomie kilkunastu procent dzięki popularności Trzaskowskiego. Sam Trzaskowski cieszył się popularnością młodego pokolenia polityków PO. Wykonał tytaniczną pracę w trakcie kampanii wyborczej na prezydenta RP. Zaufało mu ponad 10 milionów Polaków. Niestety przespał swoją szansę i uwierzył zapewnieniom Sławomira Nitrasa, że powrót Tuska to sztucznie nadmuchany balonik.

Chwytając się brzytwy tuż przed powrotem Tuska, Trzaskowski zapewnił przed kamerami TVN24, że ster kierowania partią może przejąć. Gdy już było za późno chciał stanąć do równej walki w demokratycznych wyborach na przewodniczącego partii przeciwko Tuskowi. Tusk jednak jest cwanym lisem i przy wsparciu starej gwardii przejął partię, a Trzaskowski teraz ponosi konsekwencje niesubordynacji.

Najpierw było miękkie przejęcie Campusu przez Tuska. Chwaląc Trzaskowskiego podczas wizyty w Szczecinie, Tusk dał jasno do zrozumienia, że campusy są już jego. „Jest liderem (Trzaskowski-red.) opinii publicznej, prezydentem Warszawy, a to jedna z najważniejszych pozycji politycznych w Polsce. Mam nadzieję, że zobaczymy się na Kampusie, który organizuje.” Tłumaczyć tych słów nie trzeba. Ma Trzaskowski Warszawę i niech się nią zajmie, a ja będę brylował na campusie.

Dzisiaj kolejny sierpowy na twarz Trzaskowskiego. Jednym telefonem do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, Tusk zakończył tworzony przez Trzaskowskiego ruch samorządowy. Kolejnemu zaangażowanemu w ruch samorządowy prezydentowi Truskolaskiemu, Tusk obiecał rolę barona w partii. Był ruch nie ma ruchu.

Czy Trzaskowski wytrzyma kolejne policzki? Jeszcze jest czas by znowu sprawy nie przespać, podziękować Tuskowi i wykorzystując swoją popularność zacząć budować coś nowego w kontrze do Tuska. Tylko czy Trzaskowskiemu się chce, wszyscy znamy jego niechęć do pracy.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: