Życiowy kłopot?

0

Od kilku dni roztrząsamy problem. Problem ostatniego, najsłynniejszego zatrzymania prawa jazdy. Zastanawiamy się, gdzie kierowca miał głowę. Przecież chyba nie pierwszy raz przemierzał tę trasę, bo to trasa Warszawa-Gdańsk. Zapewne nie umknęło mu przy tych wojażach, że w owej miejscowości, gdzie go zatrzymano zawsze stoi patrol drogówki ze swoim podręcznym pistoletem mierzącym prędkość pojazdów.

Zastanawiamy się też dokąd to kierowca się spieszył? Jedna z graficzek wpadła na pomysł, że zapewne na obchody Światowego Dnia Ofiar Wypadków Drogowych, na którym miał być gościem honorowym. Pan Janek, portier twierdzi, że spieszył się ratować Polskę. Warszawa miała być tylko przystankiem na kawę, bo ratowanie odbywa się w Brukseli. Na trasie tylko stacje ORLEN, zatem trzeba było koniecznie wpaść do Warszawy, by wypita kawa nie była na chwałę obozu rządzącego.

Jednak stało się. Kierowca Donald stracił na trzy miechy prawo jazdy i żali się Newsweekowi: „straciłem kawałek wolności”. Dobrze, że tylko kawałek i ta utracona wolność nie ogranicza się do czterech ścian z kratami w oknach.

Newsweek broni swojego pupila i tłumaczy w swoim tekście: „Zatrzymanie prawa jazdy to często życiowy kłopot”. Wszystko rozumiemy, ale obrona pirata drogowego kosztem ofiar szaleńców za kierownicą, to już szczyt szczytów. Jaki to życiowy kłopot? Zwłaszcza dla Donalda Tuska. Samoloty latają, a na te go stać. Korporacji taksówkowych też od liku, a na te także go stać. Kolejka ochoczych driverów do wożenia jaśnie oświeconej osoby też zapewne nie mała.

Newsweek się zagalopował, ale to nie pierwszy raz, gdy redaktorowi Lisowi blask bijący od najsłynniejszego pirata drogowego, przysłonił rozsądek.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: newsweek.pl