Czas leci, a piętrzą się żądania

0

Przykład bierzemy z góry. W związku z tym postanowiliśmy wystosować nasze żądania do Naczelnej. Jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji, bo pracujemy na uchodźstwie i nie będziemy musieli oglądać jej zdziwionej tudzież wściekłej miny.

W związku z powyższym żądamy: przychodzenia do pracy w kapciach i dresach, kupienia nam nowoczesnych odbiorników telewizyjnych, bo stare są wysłużone i seriale na nich ogląda się z mniejszą przyjemnością, codziennego bufetu z naszej ulubionej francuskiej restauracji, na którą w ilościach hurtowych nas nie stać wraz ze środkami rozweselającymi, premii co trzeci dzień i comiesięcznych nagród, gaszenia po nas światła, gdy wychodzimy z toalety, o czym przypomina niezadowolona małżonka, a nie ma kto za nas tej czynności wykonać, zagwarantowania niewidzialnych maseczek, bo w tych tradycyjnych gorzej nam się oddycha, codziennie słonecznej pogody, aby pozbyć się choćby na godzinę niewiasty, która pójdzie biegać.

Postulaty traktujemy bardzo poważnie i bezapelacyjnie czekamy na ich wdrożenie, bo inaczej zagrozimy obstrukcją. Będziemy pisali z błędami, albo w ogóle zbojkotujemy pisanie. Jak je spełni, to zastanowimy się w co by jeszcze uderzyć, aby nasze życie było piękniejsze i to ona poczuje się jak szeregowy pracownik, a my zdobędziemy niesłusznie przydzielone jej przez zarząd stanowisko.

To efekt zapędzenia nas do odbiorników, aby prześledzić dyskusję w Sejmie nad nową ustawą, umożliwiającą nam wybranie głowy państwa. Miało być tak pięknie. Rządzący przychylili się do żądań opozycji i przygotowali projekt ustawy, który mógłby zadowolić wszystkie opozycyjne partie, a jednej z nich nawet dać czas do zgłoszenia nowego kandydata i umożliwić mu czas na kampanię. Poseł Budka z mównicy grzmiał, że to PO, on i marszałek Kidawa z senatorem Grodzkim zablokowali demokratyczne narzędzie do przeprowadzenia wyborów. Teraz mają swój pomysł na wybory, ale…..:

Chcieli wyborów pół na pół, proszę bardzo są. Dla tych co mogą i chcą iść do lokalu wyborczego metoda tradycyjna, dla pozostałych korespondencyjna. To dla opozycji jednak za mało. Postanowili podnieść wymagania i teraz postulują wybory przez internet. Jeśli partia rządząca się ugnie, to zapewne zażądają usługi poprzez gołębia pocztowego, który przyleci prosto do chałupy, do dużego pokoju, poczeka aż delikwent odda głos, odbierze pakiet i wróci do komisji wyborczej. Dobrze by było żeby jeszcze razem z pakietem wyborczym w dzióbku miał 100 PLN, bo wtedy będzie nam się lepiej głosowało.

Komisje mają liczyć minimum 3 członków. Wszystko byłoby dobrze gdyby posłom opozycji nie umknęło to słowo minimum. Poseł sprawozdawca, konstytucjonalista wyjaśnia, że może być i 9 członków, ale ważne byłoby aby partie opozycyjne zgłosiły swoich członków do komisji, czego np PO nie uczyniła dotychczas, no bądźmy precyzyjni, zgłosiła jakieś śladowe ilości i zapewne ku wielkiemu niezadowoleniu przewodniczącego Budki, bo przecież miał być bojkot. To ciekawe, że ci co mienią się obrońcami demokracji nie desygnują swoich przedstawicieli do komisji, żeby tym oprawcom patrzyli na ręce.

Posłanka Nowacka z Koalicji Obywatelskiej żąda dodatkowego wynagrodzenia dla pracowników poczty. A gdzie walka o pracowników samorządowych, którzy mają pomagać w procesie wyborczym? Może też posłance umknęło, że nie ustawodawca nagradza, a pracodawca i być może dyrektor Poczty Polskiej przewidział ten fakt.

My już znamy losy ustawy, która wkrótce do trafi senatu. Uprzedziła go jedna z posłanek PO, która z mównicy pytała o nazwiska niezależnych ekspertów. Dziś być może w Sejmie głosowanie zakończy część prac w parlamencie, a w senacie? W senacie profesor Grodzki będzie konsultował z ekspertami przez 30 dni. Wszystko po to by doprowadzić do sytuacji bez wyborów do 6 sierpnia. Być może do tego czasu znajdzie się jakiś inny „Gowin”, który przejdzie na ich stronę i uda się przewrót, a oni wrócą do synekur, bo z dobrem Polski i Polaków nie ma to nic wspólnego.

Cierpienie z powodu spadków sondażowych jest tak ogromne, że posłowie PO robią z sejmu cyrk. Mówi otwarcie o tym z mównicy poseł Budka. Zdecydowanie tak jest. Nudząc się obserwowaliśmy pana przewodniczącego, który kręcił się na swoim foteliku, wstawał, siadał, wychodził z sali i drapał się po głowie, takim ruchem przypominającym nam antyczną rzeźbę mężczyzny w skąpaniach z Term Dioklecjana w Rzymie. Nie! Wróć! Z uwagi na brak owłosienia i adhd bardziej nam pasuje do jednego z tytułowych bohaterów komiksu Henryka Chmielewskiego i nie jest to ani Romek ani A’Tomek.
I czy my nie mamy szans na zwycięstwo z Naczelną?

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: tvp.parlament
photo by: