Czy urzędnicy będą żałować?

0

Siedzimy na naszym stanowisku pracy, którym od kilku tygodni jest łóżko i robimy prasówkę. Zaglądamy do naszych ulubionych portali społecznościowych, które są kompendium wszelkiej wiedzy i natykamy się na list Rafała Trzaskowskiego przesłany do pracowników stołecznego ratusza. Może to jakiś fejk przecież kandydat Trzaskowski jest nadal jedynie kandydatem, a pismo ma znamiona agitacji wyborczej. Trzeba sprawdzić u źródeł.

Dzwonimy do kolegi, który jest pracownikiem jednego z biur urzędu m.st. Warszawy. Biuro kluczowe, bo odpowiadające m.in za plany zagospodarowania przestrzennego. Jeśli potwierdzi istnienie listu trzeba będzie kolegę pocieszyć, bo zapewne zalewa się łzami na wieść o możliwym, rychłym odejściu swojego pryncypała.
Kolega potwierdza, ale głos jego do zrozpaczonych nie należy. Staramy się jednak uderzyć w żałobną nutę i pocieszamy, że nawet jeśli odejdzie, to przecież zastąpi go Kidawa-Błońska i trupy w szafach nadal będą się dobrze miały. Nie takiej reakcji się spodziewaliśmy. Kolega jest ucieszony perspektywą rozstania z pracodawcą. Odkąd Trzaskowski objął funkcję prezydenta stolicy wzrosła bowiem sprawozdawczość. Raporty i sprawozdania zajmują cenny czas, który można by poświęcić na merytoryczne czynności wynikające z opisu stanowiska. Gdyby o połowę zmniejszyć raportowanie uchwalanie planów skrócone by zostało z 7 na 5 lat. Być może jednak Prezydent Trzaskowski chce powiększyć swój księgozbiór, stąd zapędzenie biurokratów do powieściopisarstwa – dzielimy się myślą z kolegą. Jest taka szansa, bo urzędnik innego wytłumaczenia na ten fakt nie ma.

Jak już potwierdziliśmy fakt istnienia listu postanowiliśmy zadzwonić ze słowem pocieszenia do koleżanki, naczelniczki jednego z dzielnicowych wydziałów. Ta jeszcze do niedawna była wielką orędowniczką miłościwie panującego pracodawcy. Przygotowaliśmy nawet wirtualną chusteczkę do otarcia łez niewieścich. Znowu wtopa. Koleżanka życzy Trzaskowskiemu rychłego udania się do pałacu przy Nowym Świecie. Odkąd bowiem nastała pandemia jedynym spektakularnym działanie jej szefa było zamrożenie etatów. Ludzie odchodzą na emerytury, a kluczowe stanowiska pozostają bez obsadzenia. Nikt z podrzędnych urzędników bez awansu nie chce brać na siebie odpowiedzialności. Tak zatem w jej dzielnicy kluczowy wydział jest sparaliżowany.

Nie chcemy już dalej pielgrzymować po znajomych z warszawskiego ratusza ze słowem pocieszenia. Mamy jednak pewność, że gdyby do swojego listu do pracowników pan Trzaskowski dołączył listę do składania podpisów, to miałby ich komplet. Jedno nas tylko zastanawia, co na tę agitację ma do powiedzenia Państwowa Komisja Wyborcza?

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: