Wybór usprawiedliwiony

0

Czasami wybory mogą dziwić. W głowie gonitwa myśli dlaczego tak a nie inaczej i żaden rozsądny argument nie przychodzi do głowy. Wybory są oczywiście indywidualne lecz czasami dokonujemy ich pod czyimś wpływem, a środowisko niekoniecznie musi wiedzieć, że poddaliśmy się czyjejś sugestii. Sugestia może być trafna i fakt naszego wyboru jest usprawiedliwiony.

Tak było przy okazji posła PSL Władysława Teofila Bartoszewskiego. Jego związek z Polskim Stronnictwem Ludowym był dla nas wielką zagadką. Jego ojciec śp. Władysław Bartoszewski kojarzył nam się jako polityk związany z Platformą Obywatelską i jej politykami. Był sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdy stanowisko premiera piastował Donald Tusk. Dlatego, gdy syn profesora Bartoszewskiego zaangażował się politycznie wydawało się, że jego wybór powinien paść na PO, a jednak wybrał ugrupowanie ludowców. Dziś chyba zagadka już jest rozwiązana, a wszystko za sprawą dialogu posła Władysława Teofila Bartoszewskiego z redaktorem Lisem na TT.

Poseł Bartoszewski był gościem programu publicystycznego Forum. Rozmowa toczyła się wokół powrotu do polityki Donalda Tuska. Bartoszewski powiedział: „Do kogo ci wyborcy mają pójść? Do pana Tuska, który zaczyna totalną wojnę z Prawem i Sprawiedliwością, i który ma znaczący elektorat negatywny po prawej stronie, czy mają przejść do nas? Jesteśmy partią centro-prawicową, partią racjonalną, która jest w stanie dogadać się z innymi, co udowodniliśmy zresztą w tym tygodniu”. W dalszym ciągu dyskusji dodał: „Władysław Kosiniak-Kamysz był zadowolony z powrotu [Tuska – red.] dlatego, że z naszego punktu widzenia, to jest właśnie to, że ci wyborcy, którzy się wahają, to po przyjeździe pana Tuska, który ma swoją przeszłość i ten elektorat negatywny bardzo znaczący, to szansa na to, że oni mogą pójść do Platformy znikła. Rozumiem, że Tusk wrócił, ale to jest sprawa (…) Platformy, bo jak się partia zaczęła sypać, to pan Tusk uznał, że musi przyjść na ratunek. Bo jak partia, która mówi, że jest główną partią opozycyjną, a ma 12 proc. Poparcia, to nie wygląda na to, że pod jej przywództwem cokolwiek osiągniemy w następnych wyborach”.

Wypowiedź Bartoszewskiego nie spodobała się największemu zwolennikowi Tuska, redaktorowi Lisowi, który na twitterowym koncie zwrócił się do Bartoszewskiego: ”Panie Teofilu, a jednak warto być przyzwoitym”. Celowym było zapewne użycie przez Lisa drugiego imienia posła Bartoszewskiego, aby pokazać różnicę pomiędzy ojcem i synem w sympatiach politycznych i rozumieniu polskiej polityki. Poseł Bartoszewski postanowił Lisowi odpowiedzieć: „Panie Tomaszu, mam na imię Władysław, a z całym szacunkiem dla Pana, przyzwoitości uczyli mnie moi rodzice, a nie dziennikarze. Zdumiałby się Pan gdyby wiedział, co mój ojciec myślał o Pana idolach politycznych”

Zagadka rozwiązana. Ojciec posła Władysława Teofila Bartoszewskiego, Władysław Bartoszewski miłością do PiS nie pałał, ale w domowym zaciszu nie krył swojej niechęci i poddawał prawdziwej ocenie polityków obozu związanego z Platformą Obywatelską. Wybór PSL przez Władysława Teofila Bartoszewskiego jest już uzasadniony i dziwić przestaje.

Swoją drogą ciekawi jesteśmy tych opinii śp. Władysława Bartoszewskiego.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com, wpolityce.pl
photo by: