Zdalna Warszawa

0

Już od 2 miesięcy pracujemy zdalnie. Codziennie o godzinie 9 łączymy się z Naczelną, która wygłasza pogadankę o samodyscyplinie. Powtarza nam, jak mantrę, że jesteśmy jedną rodziną, że sukces naszej redakcji jest naszym wspólnym sukcesem i tylko od naszego zaangażowania w pracę jest szansa, że kryzys przejdziemy obronną ręką i gdy wrócimy do normalności nie będzie konieczności zwinięcia interesu.

Przytakujemy Naczelnej i zapewniamy, że gdy tylko otworzymy oko, umyjemy zęby, to natychmiast siadamy do komputera, robimy prasówkę, piszemy teksty i tak do wieczora. Graficzka zameldowała, że ma już zgromadzonych setki obrazów do tekstów jeszcze nieistniejących i absolutnie jej praca nie ucierpiała przez jej zdalność.

W praktyce wygląda to tak, że wstajemy tuż przed 9 i połączeniem się z Naczelną. Po telekonferencji zasiadamy do śniadania. Potem kawka, rozmowa z sąsiadem na balkonie lub w ogródku, zakupy, kolejna kawka i ciastko, kilka odcinków serialu na Netflixie, zabawa z pociechami i w okolicach 14 na pół godzinki siadamy do pracy.

Jesteśmy pewni, że kilkunastoosobowej redakcji taki system nie zaszkodzi i nie trzeba będzie zwijać manatków. Jednak jak się to ma do Urzędu m.st. Warszawy? Prezydent Trzaskowski, jak twierdzi, nauczył się zdalnie kierować swoją instytucją. Jako kandydat na kandydata kieruje kilku tysięczną armią urzędników z Solca Kujawskiego, czy Koszalina. Wirtualnie buduje drogi szybkiego ruchu, gdy w Warszawie dziura na dziurze. Zwoływane przez niego konferencje prasowe nie odnoszą się do zmniejszenia czynszu kupcom z pod jednej z hal warszawskich, wypłat należnych pieniędzy dla warszawskich przedsiębiorców, czy uchwalania kolejnych planów zagospodarowania przestrzennego, które w Warszawie kuleją, a bardzo są potrzebne, wywózki śmieci, które górami zalegają pod stołecznymi kamienicami. Największe Polskie miasto, stolica państwa jest pozbawiona gospodarza, bo ten w ramach swojego etatu, na który składają się warszawscy podatnicy, jeździ po Polsce z agitacją wyborczą. Nie przekonuje nas fakt wzięcia urlopu, bo czas pandemii nie jest dobrym czasem na wykorzystywanie urlopu. Mamy wrażenie, że Trzaskowski Warszawą i jej problemami się znudził. Nie po to inwestował w naukę języków i księgozbiór, żeby teraz zajmować się nieczystościami płynącym do Wisły z „Czajki”, czy odpadami wysypującymi się z pojemników. Kampania się skończy, a Warszawa bedzie się dźwigała z jej konsekwencji.

Gdyby jakimś cudem udało się Trzaskowskiemu wygrać gonitwę do fotela prezydenta kraju, to jaka nas przyszłość czeka? Może wzorem Warszawy pan Trzaskowski postanowi krajem rządzić zdalnie? Udało się w Warszawie, to może uda się i w kraju? Może podpowiemy Panu Trzaskowskiemu punkt do programu wyborczego, a będzie to obietnica zdalnej pracy dla wszystkich.

Wszystko co zobaczysz na łamach www.theoniondaily.com to kłamstwo a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny. Czytasz na własną odpowiedzialność.

źródło: twitter.com
photo by: